Zanim pies trafił do ciebie, nigdy nie zasypiał sam. Obok zawsze był ktoś ciepły, kto oddychał i komu biło serce.
Pierwszy dzień w pustym mieszkaniu jest dla niego czymś zupełnie nowym. Skomlenie, drapanie w drzwi i rozniesiona kanapa to nie złość — to strach, że nikt już nie wróci.
Przytulak cię nie zastąpi. Ale daje psu to, co rozpoznaje: miękkie ciało obok i równy rytm, przy którym można się uspokoić.











